piątek, 13 lipca 2012

"Baza ludzi umarłych" (1958)



"Baza ludzi umarłych" to film przesiąknięty duchem Marka Hłaski. Pracował przy scenariuszu z reżyserem Czesławem Petelskim, ale ostatecznie nie chciał się pod nim podpisać, bo twórca wprowadził zbyt wiele zmian. Tak czy siak, dzieło to, jak już powiedziałem, ma w sobie wiele z utworów Hłaski i prawdę mówiąc to jest chyba przyczyną mojego sceptycyzmu i lodowatej niechęci do "Bazy ludzi umarłych". Z moich obserwacji wynika zresztą, że entuzjazm rozkochanych w tym filmie kończy się na wybieraniu co bardziej soczystych cytatów. Bo i co my tu mamy poza tym.

Ano mamy mały męski survival z kurwą w tle. Kierowca Zabawa (Zygmunt Kęstowicz) zostaje oddelegowany wraz z żoną Wandą (Teresa Iżewska) do mroźnego, górzystego i leśnego zadupia, w którym czeka na niego kilka uciążliwych wrzodów w postaci: Warszawiaka (Emil Karewicz), Dziewiątki (Leon Niemczyk), Orsaczka (Roman Kłosowski) i Apostoła (Aleksander Fogiel). Wkrótce dojedzie jeszcze Partyzant (Tadeusz Łomnicki). Panowie chcą stamtąd wyjechać, bo rozklekotanymi landarami nie da się już jeździć w tak trudnym terenie. Zabawa robi jednak, co może, żeby kierowców zatrzymać, natomiast Wanduchna skrzętnie pracuje nad tym, aby z każdym kolejnym wyjechać. Nie obejdzie się bez trupów.

Męska historia zatem. Portrety psychologiczne, ale przede wszystkim dialogi ciosane obuchem, co już ewidentnie każe szukać źródeł w Hłaskowym stylu. Toporne, frazesowe, wyzywające i rażące przy tym sztucznością - oto Hłasko, ale przy okazji z ciekawym ogólnym konceptem. Oczywiście należy oddać, co należne Czesławowi Petelskiemu, mówiąc o Hłasce mam na myśli wyłącznie pewien klimat i szkielet dziełka. Wartość filmu zdecydowanie podnosi plejada wybitnych polskich aktorów, którzy nawet w tak ubogim psychologicznie filmie pokazali kunszt. To dzięki nim "Baza ludzi umarłych" przykuwa wciąż wzrok. Ale osobiście za budowaniem kosmologii na konflikcie kurwy z mężczyzną nie przepadam. Może jest to u źródeł, ba, jest to nawet bardzo prawdopodobne, ale poza tym na powierzchni jest wiele innych rzeczy. Tutaj ich nie ma. Wszystko tchnie tą dwuwymiarowością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz