Jak zwykle oglądam nie w tej kolejności, co trzeba, ale po prawdzie, to nie ma to większej różnicy. Pierwsza część "Batmana" nakręcona przez Christophera Nolana rzuca światło na powstanie symbolu Gotham City. Krótko:
Najpierw poznajemy Bruce'a Wayne'a (Christian Bale) jako małego dzieciaka, który wpada przez nieuwagę do starej studni, która łączy się z kompleksem jaskiń. Tam niestety jest napastowany przez milion nietoperzy, co pozostawia trwałą bliznę na jego zwojach mózgowych. Nie mniejszą bliznę pozostawia tragiczna śmierć rodziców. Młody Wayne chce się mścić, ale uświadamia sobie, że nie tędy droga, aby zwalczać przestępczość. Mój Boże, to dopiero 1/15 tego filmu. Nie, nie żeby 14/15, zgodnie z proporcjami, spełniało się gdzieś pod koniec. Spełnia się po jakichś 30 minutach, a reszta to akcja, oczywiście ze zwrotami, pościgami, wybuchami i marginalizacją niuansów psychologicznych (!) . Ale dopowiedzmy ten początek. Bruce wchodzi zatem celowo na ścieżkę przestępczości, zostaje złapany, trafia do więzienia, a potem do klasztoru (bo rzecz ma miejsce w Azji), gdzie szkoli się Liga Cieni. Tam poznaje sztuki walki i pokonuje swój strach, a przy okazji dowiaduje się, że Liga ma dość nietypowe metody zachowywania równowagi na świecie i wcale jej nie chodzi o zwalczenie przestępczości w Gotham, tylko o kompletne zrujnowanie miasta. Bruce ucieka, paląc przy okazji klasztor i ratując swojego osobistego nauczyciela, Ducarda (Liam Neeson). I to był błąd... Bo Ducard jeszcze o sobie przypomni.
Pierwsza część jest mniej efekciarska od drugiej, Batman gra tu pierwsze skrzypce, a nie jego przeciwnik (w "Mrocznym rycerzu" Joker zdominował film), mniej tu zwrotów akcji i przypadkowości, ale może to wynika z tego, że Ducard lubi planować, a Joker był bardziej spontaniczną osobowością. Ciekawa jest ta ścieżka rozwojowa Wayne'a i jego pierwsze kroki, a właściwie przygotowania do roli Batmana, później jest już z górki. I trzeba dodać, że jednak tak część, wbrew tytułowi następczyni, jest bardziej mroczna. Sporo scen toczy się w slumsowych dzielnicach. Aktorsko Bale, jak wiadomo, nie budzi wielkiego entuzjazmu u fanów Batmana, ale na pewno nie można niczego odmówić jego przeciwnikom, zdecydowanie dobrze w swojej roli sprawdza się Gary Oldman (tj. jako policjant Gordon, tutaj jeszcze nie komisarz), Michael Caine i Morgan Freeman.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz