wtorek, 8 maja 2012
"Zamach" (1958)
"Zamach" Jerzego Passendorfera, jak sam tytuł już na informuje, przedstawia historię pewnego zamachu. Kolejna wskazówka na plakacie - czapka z trupią czaszką. Tak, reżyser nakręcił na podstawie utworu Jana Stefana Stawińskiego film o zlikwidowaniu "kata Warszawy", czyli Franza Kutscherę.
Dzieło jest wyraźnie ukierunkowane w stronę filmu sensacyjnego i nie rozwija wątków społeczno - politycznych. Poznajemy najpierw bohaterów filmu, czyli młodych ludzi z podziemnej organizacji (cenzura zamknęła usta twórcy w sprawie określenia, o jakie organizacje tu chodzi), którzy przygotowują się do akcji. Zasadniczą część "Zamachu" stanowią właśnie te przygotowania, a następnie sama scena usunięcia zbrodniarza (bardzo sprawnie zresztą zrealizowana). Postaci jest tu sporo, a większość z nich grana jest przez czołówkę polskich aktorów: Roman Kłosowski, Tadeusz Łomnicki, Stanisław Mikulski, Wojciech Siemion, Grażyna Staniszewska, Andrzej May, czy świetnie zapowiadająca się Bożena Kurowska. W sensacyjną nadbudowę wplecione są niuanse psychologiczne, które wynikają z relacji między niektórymi bohaterami, a także zwracają uwagę na ich marzenia, kompleksy, czy szerzej mówiąc, próbę odnalezienia się między wojną a młodością, bo przecież za tą drugą idą pragnienia najczęściej zgoła dalekie od wojny. Nawet w Zbyszku "Zawadzie" (Zbigniew Cynkutis), który rwie się do walki, więcej jest pragnienia emocji, rywalizacji, adrenaliny, aniżeli zrozumienia wojennej rzeczywistości.
Nie zawsze zresztą, aktorzy radzą sobie z tym uwypukleniem intymnych dramatów; być może wynika to z nagromadzenia postaci, których nie da się dostatecznie dobrze poprowadzić w pogłębionej charakterystyce przez ledwo siedemdziesięciominutowy film o wyraźnie sensacyjno - wojennej osnowie. Czasami radzą sobie z tym lepiej, szczególnie Tadeusz Łomnicki w roli Marka, który chce udowodnić sobie i innym, że jako intelektualista też potrafi stanąć do walki z bronią w ręce. I bynajmniej nie będzie to polegać tylko na tym dylemacie, dojdzie do tego jeszcze strach i wyrzuty sumienia po akcji. To chyba najbardziej rozbudowana wewnętrznie rola w tym filmie. Ale innym nie można zarzucić jakichś większych uchybień poza wspomnianą już skrótowością, od której ciężko było uciec.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz