środa, 14 grudnia 2011
"Ukryta forteca"
Tym razem przyszedł czas na Akirę Kurosawę w lżejszym wydaniu, chociaż wahałbym się z określeniem "Ukrytej fortecy" komedią, raczej właściwiej byłoby powiedzieć, że jest to film przygodowy z elementami humorystycznymi, nie zatracający przy tym charakterystycznej dla japońskiego reżysera problematyki etycznej. Sam oryginalny tytuł sugeruje nam już bowiem podjęcie zagadnień moralności; brzmi on: "Trzej niegodziwcy w ukrytej twierdzy". O ile dwóch nie przyjdzie nam trudno wskazać, o tyle z demaskacją tego trzeciego osoba spoza kultury japońskiej może mieć trudność. Ale po kolei...
Tradycyjnie już akcja filmu dzieje się w feudalnej Japonii wstrząsanej walkami pomiędzy poszczególnymi prowincjami. Gwoli ścisłości walki toczą książęta i samuraje, a biedna ludność służy raz jednym, raz drugim. Dwóch takich biedaków poznajemy już na początku filmu. Są to Tahei (Minoru Chiaki) i Matakishi (Kamatari Fujiwara) - ludzie wyjątkowo pocieszni, ale nie mniej chciwi. Chciwość ta jest jednak daleka od krwiożerczości, co bynajmniej w skutkach nie musi oznaczać czegoś bardziej znośnego etycznie; jest bowiem zabarwiona stereotypowo chłopskim tchórzostwem. Aspekt komediowy miesza się tu z moralną odrazą, chociaż z czasem przyjdzie nam bagatelizować nieco nieporadne poczynania obu wieśniaków. Ale to jest dopiero jedna strona tragikomedii. Tahei i Matakishi w swoich próbach przedostania się za granicę trafiają na złoto ukryte w...patykach. A niedługo potem na tajemniczego osobnika, który z czasem okaże się słynnym generałem Rokurotą Makabe (Toshirō Mifune). Ten wyniosły osobnik towarzyszy księżniczce Yuki (Misa Uehara), która ukrywa się przed wrogiem w górzystej fortecy. Wróg jest jednak z każdym dniem bliżej odkrycia kryjówki i życie młodej damy staje się coraz bardziej zagrożone, toteż Rokurota postanawia wykorzystać pomysł wspomnianych wieśniaków i przedostać się do bezpiecznego regionu drogą okrężną, przez wrogą prowincję. I tak zaczynają się ich wspólne perypetie podszyte dużą dozą wzajemnej nieufności...
Za komediową warstwę "Ukrytej fortecy" odpowiadają przede wszystkim Minoru Chiaki i Kamatari Fujiwara, niezwykle ekspresyjni w wyrażaniu emocji, trochę (a może nawet bardzo) prymitywni i wręcz groteskowo chciwi. Ta ekspresyjność właściwa w japońskim kinie postaciom werbującym się z najniższych warstw u tej dwójki osiąga rezultaty niebotycznej błazenady. Pakiet min, którymi operują i dźwięków, które z siebie wydają nie jednego ponuraka mógłby rozśmieszyć, drażnić może tylko ich postawa, chociaż - jak wspomniałem - dość szybko orientujemy w ich realnych możliwościach szkodzenia innym. Na drugim biegunie sytuuje się Mifune i Misa Uehara. Ta druga gra postać kobiecą nietypową jak na Kurosawę, to jest bez obciążenia mizoginizmem reżysera. Jest dzielna, wyniosła, ale też o bardzo dużym wyczuciu tego, co dobre, a co złe. Biega też w kusych spodenkach, co stanowi wyjątkowy powiew świeżości w morzu tradycyjnie ubranych kobiet (licząc resztę filmów Kurosawy sytuujących akcję w dawniejszych czasach). A Mifune? Cóż, jego generał także jest wyniosły i cechuje się wręcz niezdrową lojalnością wobec księżniczki Yuki. Nie dziw, że takie towarzystwo może dostarczyć nieco rozrywki.
W "Ukrytej fortecy" nie zabraknie też fenomenalnych ujęć, które definiują nam daną postać bez przywoływania jej słów. Taką rewelacyjną sceną o walorach deskryptywnych i charakteryzujących jest desperacka próba wspięcia się Taheia i Matakishiego na skalne osuwisko. Oczywiście swoje robi gra obu aktorów, ale uporczywa praca kamery z jeszcze większą siłą demaskuje chciwość i głupotę obu panów. Scena ta jest wyposażona w niezwykle duży ładunek humoru.
Nie zamierzam zdradzać końca (żeby jakaś dusza, która tutaj się zabłąka nie miała do mnie pretensji), ale pewnych rzeczy można się domyślić już po samym powyższym opisie. Dość powiedzieć, że film różni się dość od innych znanych mi obrazów Kurosawy; warto więc obejrzeć go chociażby dla odmiany, ale nawet bez takiego kontekstu, jest on wartościowy sam w sobie. Japończyk z powodzeniem połączyć kino przygodowe, komediowe z satyryczną perspektywą i walorami etycznymi. Warto obejrzeć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz