wtorek, 23 sierpnia 2011
"Andriej Rublov" Tarkowskiego
Wczoraj zmierzyłem się z "Andriejem Rublovem" Tarkowskiego. Słowo "zmierzyłem" jest tutaj jak najbardziej adekwatne. Trwający trzy godziny film wymaga skupienia i fizycznej sprawności. Dzieło rosyjskiego reżysera bazuje na historii tytułowego Andrieja Rublova, twórcy ikon z przełomu wieków XIV i XV. Czasy były to bardzo niespokojne (ale kiedy nie były w tej części świata?) i Tarkowski daje świadectwo tej burzliwości dziejów na ekranie. Wszystko to koresponduje z duchową i artystyczną ewolucją Rublova, chociaż przyznam, że o tej drugiej dowiadujemy się nieco z drugiej ręki. Nie zobaczymy tej postaci bowiem w akcie tworzenia. Czarno - biały film zachwyca zdjęciami i świetnie skomponowaną muzyką, które wprowadzają odbiorcę na zupełnie nie naturalistyczny poziom percepcji. Znajdzie tu swoje miejsce metafizyka i poetycka aura. Tarkowskiemu udało się umieścić wrażliwość w epoce, której daleko było do przejawów człowieczeństwa. A jednak... nie tylko dochodzi do konfrontacji owej wrażliwości artysty z okrutną epoką. Tarkowski nie chciał bezmyślnie pastwić się nad emocjami. Szukał drogi i tę drogę odnalezienia siebie zobaczymy w jego filmie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz